Google+ Artykuły | Gry-Fabularne.pl
Pages Navigation Menu

Pathfinder Toolbox: (Wszech)wiedza

Posted by on Kwi 22, 2014 in Publicystyka | 0 comments

Miewam czasami w drużynie bardów. Bardzo lubię tę klasę za wszechstronność, specyficzną magię, ciekawe zdolności i koncentrację na czymś innym, niż czystej walce. Podoba mi się możliwość uczynienia z postaci awansującej w tej klasie świetnego wsparcia, pomagającego pieśniami, zaklęciami i – w razie potrzeby – orężem. Za sprawą swojej obszernej wiedzy, bard jest jednak jedną z tych klas, które bardzo trudno się prowadzi – przebija go może wyłącznie paladyn ze swoimi wykrywaczami zła.

Read More

Siedzicie w karczmie #02: Obozy zapomnianych RPG

Posted by on Kwi 21, 2014 in Publicystyka | 0 comments

Zapraszamy na kolejny, drugi odcinek wydawanego przy wsparciu serwisu Gry-fabularne.pl podkastu o RPG i kulturze pt. "Siedzicie w karczmie".

Read More

Siedzicie w karczmie #01: Gra o winnicę

Posted by on Kwi 15, 2014 in Publicystyka | 2 komentarze

Dzisiejszy, pierwszy odcinek poświęcony jest w głównej mierze fenomenowi "Gry o Tron" w kontekście innych dzieł kultury i popkultury, m.in. "Silmarillionu" oraz filmów osadzonych w uniwersum Marvela . W drugiej części podkastu rozmówcy opowiadają o grach paragrafowych, "Sercu Zimy" oraz grze fabularnej "Dogs in the Vineyard", autorstwa Vincenta Bakera, której polska wersja zostanie wydana dzięki zbiórce w serwisie Wspieram.to.

Read More

Siedzicie w karczmie #00: Pilot

Posted by on Kwi 8, 2014 in Publicystyka | 0 comments

Dzięki wsparciu serwisu Gry-fabularne.pl wrocławska grupa miłośników gier fabularnych wystartowała z podkastem "Siedzicie w karczmie", poświęconym RPG i okolicznej kulturze.

Read More

Pathfinder Toolbox: Nawał mechaniki

Posted by on Mar 15, 2014 in Publicystyka | 0 comments

Przez długie lata byłem wielkim fanem trzeciej edycji "Dungeons & Dragons". Dwukrotnie przeprowadziłem swoich graczy (właściwie współprzeprowadziłem – było tam kilku MG) przez cały cykl rozwoju bohaterów, kończąc kampanie raz na dwudziestym, raz na dwudziestym trzecim poziomie. Przez cały ten czas sądziłem, że d20 jest na tyle dobrze zaprojektowaną grą, autorzy zaś znają ją na wskroś, że kolejne dodatki nie będą w stanie zniszczyć systemu. O tym, jak naiwny byłem, dowiedziałem się po kilku sesjach z prawdziwymi powergamerami. Moje stałe drużyny składały się z osób co prawda lubiących silne postacie, ale nie dość zdeterminowanych, by wertować podręczniki i kolejne wątki na forach w poszukiwaniu ostatecznego buildu. Pięć sesji prowadzonych ludziom mającym w jednym palcu serię „Complete” uświadomiło mi, jak mocno napuchło D&D i jak wysoko przeceniałem autorów piszących dodatki do tego systemu. Odrobiłem pracę domową, poczytałem nieco o kombosach, które łamały mechanikę. W efekcie rozstałem się z d20 na kilka długich lat. Wiarę w tę mechanikę przywróciło mi dopiero Paizo – nie dlatego, że "Pathfinder" jawił się jako prawdziwie zbalansowany. Był na tyle odległy od D&D, a jednocześnie doskonale zaprojektowany, bym mógł prowadzić wyłącznie w oparciu na nim, bez potrzeby wspierania się podręcznikami od Wizards of the Coast.

Read More

Pathfinder Toolbox: Od zera do bohatera

Posted by on Lut 24, 2014 in Publicystyka | 2 komentarze

Są gry, w których początkujący bohater startuje z rangi fachowca, by po kilkudziesięciu sesjach móc poszczycić się umiejętnościami poziomu mistrzów świata. Są też takie, gdzie rozwój współczynników praktycznie nie istnieje – kampanię kończy się z tym samym, z czym się ją rozpoczęło. "Pathfinder" to jedna z tych gier, gdzie postać zmienia się w naprawdę dużym stopniu: początkowo jest wymoczkiem (nie w porównaniu do postaci z innych gier fabularnych, tylko w zestawieniu z bohaterami na wyższych poziomach), po kilkunastu sesjach kompetentnym poszukiwaczem przygód, zaś u krańca kariery niszczycielem miast i twórcą kieszonkowych wymiarów. Wojownik może siłować się na rękę ze smokiem, mnich biega jak gepard, a bard to chodząca Wikipedia. Jednym takie rozwiązanie pasuje, inni, z powodu zmian w charakterystykach wraz z awansem, odkładają "Pathfindera" na półkę. Moim zdaniem prawda oczywiście leży po środku, z tym, że praktycznie wszystkie wady poziomowego rozwoju (poza jedną – o której niżej) można wykorzystać dla własnych celów i w zasadzie obrócić w zalety.

Read More

Pathfinder Toolbox: Dwie osie charakteru

Posted by on Lut 5, 2014 in Publicystyka | 2 komentarze

Charakter to niezbyt ważny, lecz niezwykle irytujący element mechaniki. Niezbyt ważny, bo w praktyce często jego rola sprowadza się do określenia, na co działają czary wykrywające/chroniące. Irytujący, ponieważ gracze – prowokowani przez autorów "Pathfindera" – lubią sprowadzać osobowość postaci do dwóch słów i patrzeć na bohaterów wyłącznie przez ich pryzmat (sporo w tym zresztą winy prowadzących). W efekcie, całe tysiące poszukiwaczy przygód są chaotycznie dobre lub prawdziwie neutralnych (z drobnymi wyjątkami w postaci praworządnych mnichów czy paladynów). Asekuracyjnie wybrane charaktery pozwalają grać tak, jak się chce, bez kłopotliwych ograniczeń i nakazów. Nie wiem, jak jest w globalnej skali, ale na moim lokalnym podwórku mocne egzekwowanie nakazów i zakazów charakterów kończy się powstaniem jednorodnych drużyn o identycznych motywacjach. To grupy postaci zgadzających się ze sobą praktycznie zawsze, stosujących takie same środki, stroniących od takich samych czynów.

Read More

Pathfinder Toolbox: Jeżożabki

Posted by on Gru 5, 2013 in Publicystyka | 0 comments

Nienawidzę pathfinderowych bestiariuszy. Nie cierpię schematu opisu kolejnych stworzeń i tego, że każde z nich musi mieć obszernie rozbudowaną charakterystykę - tak bardzo, że sami autorzy gubią się czasem w obliczeniach. Denerwuje mnie to, że wystarczy jeden celny, osłabiający czar, żeby trzeba było wszystko przeliczać na nowo. To jednak mechanika - da się z nią żyć, da się ominąć i zmodyfikować. Nie da się jednak zignorować obecności tytułowych jeżożabek, potworów tak nijakich, że nic by się nie zmieniło specjalnie na sesji, gdyby wyciąć ich ułomne opisy fabularne i zostawić same charakterystyki.

Read More

Ruchy, czyli kurs logiki dla erpegowców – suplement do recenzji „Apocalypse World”

Posted by on Wrz 23, 2013 in Publicystyka | 0 comments

W trakcie pisania recenzji „Apocalypse World” doszedłem do wniosku, że zagadnienie Ruchów (element mechaniki gry) jest na tyle ciekawe, że warto poświęcić mu więcej miejsca. Niestety ramy recenzji nie pozwalają na takie dodatkowe ekscesy. Dlatego postanowiłem wyodrębnić ten temat do osobnego tekstu, opublikowanego razem z właściwą recenzją gry. Waga, jaką przykładam do Ruchów, wymaga uzasadnienia. Generalnie rzecz biorąc, pomysły Vincenta Bakera zawarte w „Apocalypse World” nie są nowością w grach fabularnych, co zresztą podkreśla sam autor. Natomiast jego RPG ma szansę znacząco wpłynąć (a może już wpłynęło?) na podejście do gier fabularnych oraz styl i filozofię gry. Jest tak między innymi ze względu na względnie wysoką popularność, jaką cieszy się jego mechanika – prócz recenzowanego wcześniej „Dungeon World”, bazują na niej takie gry, jak „Monsterhearts” czy „Murderous Ghosts”.

Read More

Pathfinder Toolbox: Coś takiego, nie rozsypało się!

Posted by on Wrz 16, 2013 in Publicystyka | 1 comment

Propozycja grania "by the book" trafiła do nas już spory kawałek czasu temu. Była całkiem niezłą koncepcją, zwłaszcza jeśli spojrzeć na nią z punktu widzenia grupy, w której zasady nie sprawdzały się najlepiej, prowokowały nieprzyjemne sytuacje i kłótnie. W drużynach budowanych od podstaw faktycznie bezpieczniej jest oprzeć się na podręczniku – zwiększa się szansa, że znajdzie się nić porozumienia, zmniejsza się za to ryzyko niepotrzebnych dyskusji. Niestety, o ile sama idea była w porządku, o tyle sposób, w jaki była często promowana (czy raczej forsowana) wołał o pomstę do nieba. Wartościowanie, mówienie innym jak mają grać (niezależnie od specyfiki grupy) wydawało mi się co najmniej nie na miejscu. Obcy ludzie pouczali wszystkich o tym, że trzeba grać według założeń autorów, koniecznie z wykorzystaniem pełni zasad. W przeciwnym wypadku będzie to złe RPG, a kampania na pewno się rozsypie. Mocno naciągana sprawa, zwłaszcza dla kogoś, komu sesje udawały się mimo obcinania i zmieniania zasad wedle własnego widzimisię. Tym bardziej, że przez długie lata prowadziłem d20, w wyjątkowo uproszczonej wersji.

Read More